|
Wojna i okupacja ukształtowały pokolenie, którego nie dało się
przewidzieć w takiej postaci w latach bezpośrednio przedwojennych; pokolenie
przedwcześnie dorosłe i dojrzałe, pokolenie, któremu wojna odebrała młodość. By
zaznać katastrofy i klęski, nie musiało uciekać w literaturę, stawało twarzą w
twarz z grozą okupacji. To pokolenie "Kolumbów rocznik 20", poetów podziemia,
odebrało ją specyficznie, ci młodzi ludzie lenili swoje tragiczne dorastanie.
Są to słowa najwybitniejszego poety tego pokolenia K.K.Baczyńskiego.
Urodził się w Warszawie 22 stycznia 1921 roku. Ojciec, Stanisław Baczyński był znanym
krytykiem literackim okresu międzywojennego. Również matka była uzdolniona literacko,
zajmowała się pracą pedagogoiczną, pisywała książki dla młodzieży, żywiła kult
dla poezji. Łączyły ją z Krzysztofem szczególnie bliskie więzy duchowe.
K.K.Baczyński uczęszczał do gimnazjum im. Stefana Batoregow Warszawie, gdzie zdał
maturę i rozpoczął swą twórczość pisarską. Uczniem był zawsze nie najlepszym.
Zaczął pisać w roku 1938, ale przed wybuchem wojny nie ogłosił drukiem żadnego
utworu.
Cały okres wojenny, aż do powstania, Baczyński spędził w Warszawie. 3 czerwca 1942
roku odbył się ślub poety z Barbarą Drapczyńską. W czerwcu 1943 wstąpił do Armii
Krajowej, a właściwie do Harcerskich Grup Szturmowych i otrzymał przydział do
batalionu "Zośka". Przybrał sobie pseudonim konspiracyjny
"Krzysztof".
Wybuch powstania zaskoczył Baczyńskiego w śródmieściu, przy ul. Focha. Został
skierowany na stanowisko w Pałacu Blanka i tam zginął 4 sierpnia 1944 roku, w czwartym
zaledwie dniu powstania.
Pochowany został na podwórzu Ratusza. Żona poety nie dowiedziała się już o śmierci
Krzysztofa, ranna 24 sierpnia zmarła 1 września 1944 roku. Po wyzwoleniu krążyły
wieści, że Baczyński żyje i przebywa w obozie jenieckim. W 1947, przy porządkowaniu
ruin Ratusza odkopano szczątki, które matka rozpoznała.
Krzysztof i Barbara Baczyńscy zostali pochowani na wojskowym cmentarzu
powązkowskim.
W niewielkim światku literackim Polski poziemnej wiersze K.K.Baczyńskiego wywołały
żywe zainteresowanie. Ogłoszone przezeń w 1942 roku wydał pod pseudonimem Jan Bugaj,
były to "Wiersze wybrane". Utwory Baczyńskiego zebrane pośmiertnie przez
matkę poety i ciotkę Anielę Kmitę-Piorunową oraz Kazimierza Wykę złożyły się na
imponujący, tysiąc z górą stron liczący tom. Obok "Wierszy wybranych", w
1944 roku wydany został "Arkusz poetycki". Znaczna część utworów w
rękopisie została ukryta i zabezpieczona przez matkę poety.
Bczyński pisał dużo, jak gdyby w przeczuciu, że niewiele czasu będzie mu dane na
wypowiedzenie tego, co wypowiedzieć pragnął.
W wierszach Baczyńskiego nie ma bezpośrednich obrazów wojennych wydarzeń, nie ma
prostych odgłosów walki, egzekucji, widoków ruin, pożarów. Całość jego
twórczości charakteryzuje się natomiast niezwykłą powagą, niebywałą w tak młodym
wieku dojrzałością w rozumieniu własnego miejsca w świecie, męstwem w przyjęciu
losu, jaki historia zgotowała, świadomości nieuchronnej katastrofy, która objęła
jego pokolenie.
"Których nam nikt nie wynagrodzi
i których nie nam nie zastąpi,
lata wy straszne, lata wąskie
jak dłonie śmierci, w dniu narodzin"
.............
"Wzięłyście nam, co najpiękniejsze,
a zostawiły to, co z ogromu."
Wizje poetyckie twórców lat trzydziestych były często groźne i
posępne z powodu dziejowej katastrofy wiszącej na Europą, perespektywa nowej wojny.
Wiersze Baczyńskiego miewały klimat podobny, chociaż to, co u jego poprzedników było
wizją wysnutą z wyobraźni, u niego stanowiło obraz otaczającej rzeczywistości,
przekraczającej wszystko, co mogła wysnuć najśmielsza wyobraźnia poetycka. Dlatego
wiersze Baczyńskiego i jego rówieśników określano jako poezję "apokalipsy
spełnionej", w odróżnieniu od "apokalipsy przewidywanej", której obraz
rozsnuwali w swych wierszach poeci-katastrofiści z lat trzydziestych.
Baczyński, podobnie jak ogół jego rówieśników, nie chciał
poprzestać na służeniu ojczyźnie tylko piórem. Wątły fizycznie i chory na astmę
nie podzielał przekonania, że talent może go zwolnić od żołnierskiego
obowiązku.
"Krąg jak nożem z wolna rozcina,
przetnie światło, zanim dzień minie,
a ja prześpię czas wielkiej rzeźby
z głową ciężką na karabinie."
Wielka rzeźba to czas tworzenia. Lecz nie z piórem w dłoni nad
białą kartką papieru, lecz w oddziale żołnierzy z karabinem zamiast pióra, krwią
zamiast atramentu.
Jak każdy młody poeta ulegał Baczyński oddziaływaniu literackiej tradycji, wpływowi
określonych grup. Uległ im jednak w stopniu znacznie mniejszym niż to na ogół w
takich przypadkach bywa. Szybko osiągnął twórczą samodzielność i otrząsnął się
z naśladowców. We wczesnych utworach Baczyńskiego odnaleźć można wpływy Tuwima i
Pawlikowskiej, jednak w głównej mierze były to utwory Słowackiego i Norwida, których
twórczość odcisnęła wyraźny ślad na jego sposobie widzenia aktualnych problemów
historycznych i filozoficzno-moralnych.
Baczyński w swoim dorobku poetyckim nie jest zwolennikiem jednej tylko metody twórczej.
Wskazać można na co najmniej dwie podstawowe linie jego poezji, niejednokrotnie
biegnące równolegle do siebie. W pierwszym nurcie mieści się poezja zaangażowana,
wzywająca do walki.
"Więc naprzód, niech broń rozdziera
niech kula szyje jak nić,
trzeba nam teraz umierać,
by Polska umiała znów żyć."
Zamierzona prostota tych wierszy, zjawisko niezbyt częste u
Baczyńskiego, wskazuje na jednoznaczną w tym wypadku funkcję poety - "sztandaru
ojczyzny". A obok nieraz chronologicznie niemal równocześnie - twórczość
służąca tylko wyobraźni poetyckiej Baczyńskiego, optymistyczna i barwna.
Tak opisuje Krzysztof swój przyszły dom w utworze "Wesele
poety."
Inny Baczyński to poeta erotyki. Według słów Kazimierza Wyki gdyby z dorobku
Baczyńskiego wyjąć i oddzielnie wydać erotyki, skierowane do narzeczonej,
późniejszej z kolei żony, powstałby jeden z najwspanialszych zbiorów tego rodzaju w
całej poezji polskiej.
"Jeszcze tak w ciebie płynąć, niosąc cię tak
odbitą
w źrenicach, lub u powiek zawisłą jak łzę,
usłyszę w tobie morze delfinem srebrnie szyte,
w muszli twojego ciała szumiące snem."
Poezja Baczyńskiego dysponuje rozległą skalą zainteresowań i
twórczych postaw. Mieści się w niej problematyka wyboru walki o wolność kraju. Z nią
łączy się poczucie przynależności do pokolenia w sposób szczególny przez los
naznaczonego. Jednocześnie zachwyca się poeta urokiem realnego świata.
Utwór ten jest dowodem niezwykle trafnie określającym całość
twórczości Baczyńskiego.
Pierwszy powojenny wybór wierszy ukazał się w 1947 roku, był to "Śpiew z
pożogi". Z czasem po udostępnieniu całości jego spuścizny, poeta uznany został
powszechnie za najwybitniejszego twórcę pokolenia wojennego. Świadczą o tym liczne
szkoły i drużyny harcerskie noszące jego imię, tablice pamiątkowe, ulica w centrum
Warszawy, czy wreszcie popularność pieśni według tekstów Baczyńskego w interpretacji
Ewy Demarczyk, a także przekłady jego utworów na język czeski, niemiecki, włoski,
francuski, węgierski, bułgarski, serbski, chorwacki. Jego utwory szczegółowo omawiane
są w szkołach podstawowych i średnich.
Wiadomo też, że Baczyński miał wielkie zdolności plastyczne, które ujawniły się
już w dzieciństwie. Rozwijał je przez cały czas, wybierał się także na Warszawską
Akademię Sztuk Pięknych. Pozostały po nim ekslibrysy, rysunki, akwarele, projekty
okładek.
Oprócz dzieł pozostały po Baczyńskim także liczne wspomnienia ludzi, którzy go znali
i cenili. Przykładem może być wypowiedź Hanny Mortkiewicz-Olczakowej :
"Ów jasnowłosy "syneczek", hodowany dla
szczęścia i twórczości, teraz szedł przez ciemność "haftowaną rudą
krwią", spoczywał "z głową wspartą na karabinie", uczył się
niepojętych prawd, że "nie ma litości", "nie ma sumienia" i
"nie ma miłości".
Ale najgorsze - czy może właśnie najlepsze - było to, że w to wszystko nie
wierzył, że miał na dnie swojej prawej duszy i litość, i sumienie, i miłość,
chociaż wbrew ich wskazaniom spełniał twardą rolę mściciela i zabójcy"
Baczyński wierzył, że w dali, za drutami obozów, dymną
zasłoną pożarów istnieje perespektywa wyzwolonej Ojczyzny. Szedł do niej mocnym
krokiem żołnierza, śpiewając i pisząc, walcząc i kochając. Dlatego obok przeczucia
nieszczęścia, towarzyszyła mu tęsknota za chwilą, gdy będzie można wypuścić z
dłoni dymiący karabin. Niestety K.K.Baczyński nie doczekał tej chwili. Pozostawił po
sobie tak oryginalną spuściznę, iż zapowiadała ona wielki talent, ten poeta wybrał
inną drogę, pragnął walczyć i zginął.
Podsumowując moje rozważania chciałabym przytoczyć wypowiedź badacza literatury
Stanisława Pigonia, który na wiadomośc, że Krzysztof postanowił wziąć udział w
powstaniu warszawskim stwierdził:
|